Kategorie: Wszystkie | szynki moje | wstecz
RSS
środa, 21 grudnia 2011
w ogóle nie czuję.
Biegam z jęzorem przy kostkach stóp.
Maciej tydzień leżał w szpitalu. Zaczęłam go odczulać i nagle w nocy duszność, omdlenie, cyrk. Wiozłam go na pogotowie. Na pogotowiu panie jak go zobaczyły  - histeria. Swoja droga jak dzieci sa chore to dziwnie sie zachowuje, jak cyborg.
W szpitalu był równe 8 dni, bo mu  się rozedma zaczynał robić. Tak więc ganiałam szpital, praca, dom. Do tego Milosz w domu z anginą.
Maciej wyszedł do domu, i po dwóch dniach znów temperatura. Wrrrrrrrr
W końcu skręcili mi szafę, mogłam wyciągnąć rzeczy z worków. Zaczęłam szykować mieszkanie pod święta, ale jakoś mi nie idzie. Właściwie to tylko mówię o tym,że zaczęłam :)
Wyciągnęliśmy na razie choinkę, ale złamałam jej stojak
Mam prezent dla mamy tylko, maskara jakaś ...
Za oknem dziś śnieg, może w końcu coś poczuję przez ten jeden biały dzień :)
piątek, 02 grudnia 2011
taki rytuał.
Zmęczyłam się polityką, a może bardziej bym powiedziała rozczarowała. Człowiek, chce wierzyć, że ta cała para nie idzie na marne. Kiedy jedna widzi, to mu sie odechciewa...
Tak więc, dzień zaczynam od pudelka. Nie bawią mnie sensacje, natomiast zawsze zastanaiwa mnie to parcie na szkło. Myslę, że ta medialna sława musi być niezłym afrodyzjakiem, skoro ludzie robią z siebie kretynów.
Plastikujemy sie coraz bardziej. Tłuszcza potrzebuje kobiety z brodą i innych dziwolągów, stąd taka szybkie obniżanie lotów świata, który powinien też być przykładem. Bycie sławnym tylko dlatego ,że jestem sławnym wymaga bycia oryginalnym. tylko pokazywanie biustu wcale nie jest już oryginale. Teraz pokazuje się już wszystko. To zapewnia godziwe życie :)
Dziś oglądałam pana Rutkowskiego z zakonnicą. I ok. Zdjęcia prywatne z okresu kiedy się poznali i teraz. I też niby ok. tyle, że zdjęcia dzieli różnica 8 lat, a tam nie widać różnicy w wyglądzie.
I pomyśleć, że kiedys uważałam, że z tego gościa świetny detektyw :)
No cóż...
Fajnie jest poobgadywać :))))
czwartek, 01 grudnia 2011
1. Zakupiłam mieszkanie

1. Teraz już z perspektywy czasu, mogę powiedzieć - jakoś to było. Jednak wcale nie było. Ciągłe problemy z zebraniem dokumentacji, z udzieleniem kredytu, ze zdolnością, z agentem.
Masakra.
Owszem jestem mądrzejsza, ale ile mnie to nerwów zjadło. skończyło się awanturą :)))

2. Przeżyłam remont
Remont to była jazda bez trzymanki. wywalone drzwi, gładzie, podłogi itd itp. Do tego blok to niestety wielka płyta i wszedzie trzeba wiercić. Sam dzwięk wiertarki wywołuje u mnie agresje.
Dużo robiliśmy we własnym zakresie, części nie zrobiliśmy - bo brak funduszy. Nie mnie jednak zaraz wygląda czyściej, ładniej i jakoś tak ładnie pachnie. Jeszcze mi szafe zrobią i mogę kłaść listwy przypodłogowe.
Ekipy remontowe miałam koszmarne, jakiś pech. Mogłabym dziadów zabić. Oszuści, krętacze. Brrrrr
Teraz biorę już tylko z polecenia :)
Zaskoczyli mnie niemile sąsiedzi. Ciągłe jakieś pretensje, anse. Dziwni tu ludzie mieszkają. U siebie w miasteczku, ludzie podpytywali co robię, jak robię i było miło. Tu nikomu nic się nie podoba, łącznie z kwiatkami stojącymi na korytarzu :))))
A przecież nie byłam upierdliwym remontującym.

Chamy i tyle :)

3. W domu zaś była wielka wojna. Syn mój znalazł sobie dziewczę pod Poznaniem. Skoro się zakochał to już mnie nie potrzebował. A ja chcialam tylko nr telefonu do dziewczyny i do jej mamy. W końcu zadzwoniłam do mamy, ale mama jakas nie zainteresowan co to za człowiek ten mój syn ... Pojechał, wrócił, a jak wrócił to usłyszałam, że ich położono w jednym łóżku. No i chcialam dzwonic by pogadać z tymi rodzicami. No płacz, trzaskanie drzwiami tak romeo szalał. W końcu dziewczę przyjechało do nas. Dzikie jakieś i dziwne, a trochę tych dziewczyn przez dom się przewija. Mama owej panny nawet nie zadzwonila do mnie ...
Młodzi spali oddzielnie, bo jak jestem liberałem to 15-latka i 16-latek to spać ze sobą nie powinni :))
Romeo znów jedzie do Juli, a mnie ta ich miłość wkurzać zaczyna :(

4. Moj tata miał udar. Wygląda jak by mu ktoś 20 lat dołożył. Kawał gnoja z niego był, ale teraz jak jest już stary odkładam na bok żal, który we mnie siedzi i sie martwię. Jest plan by rodzice do mnie na święta przyjechali, ale o tym ma zadecydować lekarz.

a pozdrawiam kochane podglądaczki blogowe, milo mi,że wciąz o mnie pamietacie :)))

aj lowju sol macz
poniedziałek, 05 września 2011

w koncu nabieram troche oddechu. Własciwie to kwestia bardziej psyche niż samego czasu. Bywam tak na koniec tygodnia złachana, że zewlec sie nie mam siły z wyra i najchetniej bym przespała cały ten czas. Tylko go troche szkoda.

Tak wiec z zamiaram silnym postanowilam weekend troche zorganizowac.

W piatek piwo. No kurde wchodziło jak w masełko :) Dobrze wyjsc do ludzi, mimo tego,że nadal czuje sie przezroczysta. To jednak taki malutki kroczek do przodu.

W sobote poszliśmy oglądać dudziarzy. Nie jestem fanką, ale jednak taka ilość robi wrażenie. Bardzo z reszta sympatycznie było. Postaram sie potem fotki wstawić.

Wieczorem mnie sie juz nie chcialo, ale panowie poszli na koncert Ewy Farny. Zaprzyjaznili się za pania ziejąca ogniem :)))

W niedziele zaś poszliśmy na pyrlandie :))) To taki festyn,jak na wsi, ale z muzyka, która ja lubie :) Co prawda nie skakałam pod scena, ale z przyjemnościa sobie podrygiwałam nóżka.

Chłopaki poszli tam w długa i zostałam sama, dziwne uczucie, ale trzeba sie przzywczajać :)

W sobote tez wymienialam klocki hamulcowe i z zalem płakalam nad utraconym korzysciami :))))

czwartek, 01 września 2011

dziś jadąc do pracy usłyszałam reklamę jakiegoś towarzystwa ubezpieczeniowego, który uratuje cię od natrętnych nieopłaconych faktur.

Uderzyło nawiązanie do piosenki „Mam dość” Lombardu.

No cóż jako dziecię słuchałam takich właśnie piosenek, wierząc ze mają mi coś przekazać, coś nauczyć. Tak właśnie było w latach 80, w których się wychowywałam.

Jak to poeta powiedział, „mój” ideał sięgnął bruku. Wszystko jest na sprzedaż, pozostaje kwestia ceny. Jak w dowcipie:

  • czy odda mi się pani za 100 mln? - zapytał pan panią

  • tak – odpowiada pani

  • a, za 1 zł – pyta pan

  • nie, za kogo mnie pan ma – odpowiedziała kobieta

  • to już ustaliliśmy, teraz się tylko targuje – odpowiada pan

Nie, nie żebym była lepsza. Też naginam swoje zasady, bo dzieci, bo moje życie, bo ... et cetera.

To żadne wytłumaczenie. To kalkulacja kosztów alternatywnych spokojnego snu.


Za jakiś więc czas, usłyszymy w reklamie np. słowa : „ miałem 10 lat gdy, usłyszał mnie świat, bo w obok domu była firma XXX”, albo „ Na życie patrzysz bez emocji, bo nie jesz rano płatków śniadaniowych firmy XXX”.


A ja mimo jakiegoś rozczarowania światem i sobą przy okazji, będę kalkulować ile jeszcze mogę ...

niedziela, 28 sierpnia 2011

będzie już rok chyba jak zaczęłam mieć problemy ze snem. Najpierw to było zrozumiałe, bo traciłam pracę, w której byłam zawsze. Bałam się, że nie będę miała za co wykarmić dzieci, że będziemy musieli zaczynać wszystko od nowa. Budziłam sie więc w nocy i strasznie zamartwiałam.  

Potem wydawało się, że już ok znalazłam nową pracę. Jednak takiego dziwnego miejsca nigdy nie widziałam. Skostniałe zasady, zimna Krystyna :) Tyle mówiąc, pewnego dnia jadąc samochodem i stojąc w korku, zalewałam się łzami... Niestety wyboru nie miałam.

Wówczas wykręciłam kolano i poszłam na pierwsze w życiu l4 :) Wtedy właśnie trafiła mi sie praca z nowobogackimi. Na pierwsze rozmowę przywiozła mnie Nicka, dokuśtykałam (bo nogę miałam w gipsie) i tym ich ponoć ujęłam. W międzyczasie pojawiła sie szkółka kosmetyczna, tam już przykuśtykałam w wielką zawieruchę sama. Tam jednak warunki były żenująco niskie i zrezygnowałam.

Mając tylko nowobogackich musiałam szukać dalej, a nie przespane noce dawały w kość.

Pojawiły się kołderki i w tym samym czasie kancelaria. Nie byłam pewna co z tego wyjdzie. Musiałam sobie to wszystko jakoś ustawić, by nie zaharowywać sie na śmierć. Wtedy się dowiedziałam, że moje mieszkanie albo kupię albo muszę szukać nowego.

No to biorę kredyt.  

I znów nerwówka, bo żadnych funduszy nie mam odłożonych, a tu trzeba kaucje wpłacić, i na notariusza odłożyć.. Wtedy w ogóle prawie nie spałam. Jednak dwie dobre dusze ( jedna dziennikowiczka) mnie pomogła. Pożyczyły mi pieniądze po rozmowie telefonicznej, bo żadnych umów nie spisywałyśmy. To w ogóle fenomenalne jest, i te dziewczyny nawet nie wiedza jak bardzo jestem im wdzięczna i że uratowały dupsko nie tylko mi ale i moim chłopakom :)ale o tym kiedyś napisze oddzielnie. Teraz mogę tylko podziękować :).

I love so much.

Zanim uzbierałam to co powinnam uzbierać, nieprzespane noce stawały się już normą. A ja już zaczynałam planowa co zrobię, kiedy będę się budzić.

Mieszkanie po perypetiach w końcu zakupione. Pieniądzory oddane. Teraz właściwie już tylko nabrać dystansu i ustalić płatności. Niby wszystko ok. Nadal jednak nie śpię dobrze.

Człowiek nie zdaje sobie sprawy jak sen jest ważny i jak wiele daje. Po prostu jest niezbędny.

Wieczorem jestem śpiąca, ale jak się kładę wcale zaraz nie zasypiam. Zasypiam przy włączonym TV, ale wybudzi mnie rozmowa przechodzących pod oknem ludzi. Budzą mnie sprzątające po sobie koty. Nie śpię średnio 2/3 godziny w nocy. Rano jestem nie przytomna i nie mogę sie zwlec z wyra. W weekend budzę sie o 7.

Ostatni raz spałam dobrze chyba u mamy, ale tam byłam ciągle na bani, wiec pewnie dlatego padałam jak kawka.

Ostatnio nalałam sobie szklanice nalewki ... i dupa.

Lekarka mówi że mam sie odstresować, tylko jak ?


sobota, 27 sierpnia 2011
Pewnie pamiętacie filmik z netu, kiedy mały gnojek rzucał kotem po całym mieszkaniu. Wkrótce TVN zaangażował sie w akcje udowodnienia, że to był incydent, a nie trwałe traktowanie tak zwierząt.
Może są w stanie to uwierzyć, natomiast mając dzieci wiem, że jeśli dziecko się uczy troski o zwierzęta nie rzuci nim dla zabawy. Mogę uwierzyć ze zrobi krzywdę z miłości, bo potraktuje zwierzaka jak pluszaka, ale nie pieprznie nim o ścianę za ogon, jeśli ktoś mu uświadomi, że zwierzątko też czuje.
 Wczoraj oglądałam program o rodzinie tych dzieciaków. Oczywiście oni są cacy i w ogóle zle nie zrobili (rodzice) nic nie kumali (dzieci) ale jakoś twarzy pokazać nie chcą ...
Nie wierze tym ludziom. Jakem kociara i jakem mama.
 Sprawa w sadzie zakończyła sie uniewinnieniem ... To już w ogóle jakieś śmieszne jest i żenujące... Zwierzęta nie miały złamań, wiec nie były maltretowane ... Ten rzucany o ścianę kot tez nie był połamany, czyli uznajemy, że rzucany nie był.Tak chyba wynika z sensu całej tej sprawy.
Zaskoczona jestem ,że redaktorzy których popierałam w akacji zwierzęta tez czują ,nagle uznają ze niektóre po orwellowsku czują mniej... W każdym bądź razie zwierzaki miały być oddane , na co TOZ się nie zgadza.
Uśmiałam się , bo dziewczyny na forum Miau podpowiedziały pracownikom TOZ-u by zwierzęta zagubili, bo koty przecież uciekają.
Tak więc koty pouciekały z domów tymczasowych, nie udało się jednak z psami.
I prawidłowo :)

Co do reszty całego postępowania poczułam sie TVN-wskim programem - zwierzęta tez czują - oszukana.
piątek, 26 sierpnia 2011
w pracy tzw kołderkach, szefostwo wyjechało. Mam więc trochę czasu na szwendanie się po necie, ba, ostatnio tak sobie ustawiłam obowiązki, że zaczynam nabierać w końcu oddechu.
Kołderki są  fajne, pracują tu fajni ludzie, atmosfera nie jest gęsta, co po historiach z poprzednim zakładem pracy jest mega komfortem :)
Jest troszku obowiązków, bo pracowników mimo wszystko jest trochu, więc ciągle klepie umowy. No i księguje rzecz jasna:)
Lubie tu przyjeżdżać. Normalsi :)
Druga praca to kancelaria gdzie jestem podwykonawcą. Tam jeżdżę sobie 2 lub 3 razy po południu. Ostatnio bywałam częściej, ale wyciągałam dwie firmy, więc musiałam pojawiać się częściej by wyrobić się też z bieżącą pracą. Kancelaria też jest fajnym miejsce z równie fajnymi ludźmi. Zbierają dla mnie zlecenia, więc tu roboty będzie przybywać. Co raczej nie martwi.
Jest jeszcze jedno zlecenie. Tu jest trochę gorzej. Nie lubię tego typu ludzi tzw młodych dorobkiewiczów. Niestety takie czasy, że jest ich pod dostatkiem. Ja zaś mając dwoje dzieci na wychowaniu, nie mogę się dąsać na pracodawcę, tylko dlatego że mi jego charakter nie pasuje.
Nie jest jednak najgorzej, zwłaszcza kiedy mam świadomość, że alternatywą nie jest brak zatrudnienia :)
Dzięki temu ,że dużo pracuje, na nić nie mam czasu. Co jest stawiane jako zarzut.
No i co pewnie tak jest, bo moje młodsze dziecię zakomunikowało, że :
- mamo dla mnie też nie masz czasu ...
Zrobiło mi sie szczerze mówiąc głupio.
Dlatego dziś po pracy, nie jadę do pracy tylko idziemy na lody i do parku :)))
niedziela, 21 sierpnia 2011

chce postawić w innym miejscu, na nieszczęście to chyba ściana działowa i nie wiadomo czy mi się uda ... formalnie.

Muszę znaleźć konstruktora, który to przeliczy, muszę iść po zgodę do gminy, a i potem jeszcze muszę mieć zgodę wspólnoty.

Byłoby to wygodne, bo zyskiwałabym pokoik, a nie traciłabym korytarza.

Ech

W końcu mam wizję mieszkania, cieszę się, bo mogę w końcu zacząć robić... coś.

To w ogóle fajna sprawa jest, dotykanie, przedmiotów, które może kiedyś będą albo na wyposażeniu, albo będę sobie wyobrażać, że będą.

Nadal nie mam wizji na kuchnię, nie mam pomysłu i pustkę w głowie, to samo z łazienka.

I niby wszystko fajnie jest, ale jak człowiek pomyśli o 30 latach z kredytem, robi się lekko nerwowo :)


sobota, 20 sierpnia 2011

netu. 

Co jakiś czas sie zdarza. Teraz już wiem, że to potomek młodszy, szkodnik, porozkręcał modem....

Bo potomek mój już wrócił od babci, co oznacza jesień i szkołę brrrr

Ostatnia tak długa awaria netu skończyła sie tym, że zostałam wmanewrowana w kłótnie, w której w ogóle nie uczestniczyłam, ba, nawet o niej nie wiedziałam. Co skończyło sie odesłaniem iglaków, bo zła kobieta ze mnie jest.

A co będzie tym razem?


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13